Nigdy nie zgadzaj się na pierwszą ofertę kupna

Pewnie dlatego moją postawę w negocjacjach często można określić jako błagalno-zdesperowaną. Ostatni przykład. Oferta via sedo na kwotę 100€ (-10€ prowizji) za polską .tv. Kwota śmiesznie niska, ale jako że w kolejce do opłacenia czeka cała masa bardziej wartościowych adresów mówię sobie “a niech idzie”. Wyraziłem zgodę, jakaś umowa zapewne powstała w tym momencie (nigdy nie zgłębiam regulaminów)  i mym oczom ukazały się dane oferenta. Nastąpiła chwila krótkiego wpatrywania się monitor, po czym z ust wydobył się prawdziwy koncert niecenzuralnych słów. Złość na samego siebie była wielka, bo i nowy właściciel był wielki. Znany każdemu w Polsce, kto choć trochę interesuje się sportem, zwłaszcza tym jednym.

Skoro już mowa o negocjacjach, to nie sposób nie wspomnieć o klientach. Nie mam może wielkiego doświadczenia z nimi, domeny sprzedaję raczej bardzo okazyjnie, ale zdążyłem już co nieco zauważyć, a wiele rzeczy w ich postawie potrafiło mnie zdenerwować.

Oto niektóre typy, z którymi przyszło mi się zetknąć.

  • Przyczajony tygrys, ukryty smok

Zaczyna negocjacje pisząc z prywatnego, darmowego konta. Przedstawia się jako Marysia Szara Mysia. Gdy już wszystko jest dopięte przysyła dane do faktury, na której pokazuje swoją prawdziwą twarz – jakaś spółka z o. o.

  • Biedny student

Student jak student. Nie ma włożyć co do gara, ale jest wizjonerem i chce zrealizować pewien projekt. A że brakuje mu domeny zwraca się do nas. Długo się targuje, za każdym razem podkreślając ciężar swego żywota. Aż serce się kraja słuchając tych historii. W końcu dokonuje zakupu, po czym natychmiast ceduje domenę na firmę (swoją).

  • Debil

Niektórzy nie potrafią zrozumieć, że “nie dla psa kiełbasa”. Nie dopuszcza do siebie myśli, że adres może kosztować ponad 100 pln. Zalewa cię wiadomościami pełnymi frustracji, jadu, wulgaryzmów. Ich poziom wzrasta wraz z wysokością ceny jaką mu podałeś. Potrafi tak zatruwać skrzynkę nawet 2 tygodnie.

  • Dziwak

Kupił, ale nie odebrał. Pomimo upomnień idzie w zaparte i nie chce domeny.

  • Mający dużo czasu

Mistrzowsko przeciąga negocjacje. Potrzebuje dużo czasu do namysłu. Rekordzista po 1,5 roku odpisał, że zgadza się na proponowaną cenę…

  • Źle wychowany

Wiadomość od niego wygląda następująco: “ile”, “ile za xxxx.xx”. Zapomina się przedstawić i przywitać. Po podaniu ceny lub odpisaniu “dużo” przeważnie nie odzywa się.

  • Złoty klient

Nie targuje się. Nie stęka. Docenia wartość kupowanego adresu. Nie istnieje.

Zapewne temat nie został jeszcze przeze mnie wyczerpany i istnieje o wiele więcej oryginalnych postaw ludzi zabiegających o nasze domeny. Jak trafię na coś ciekawego, to nie omieszkam o tym wspomnieć.

Banner Content
Tags: ,

Related Article

No Related Article